Znajdź na Facebooku
Naprawa fotoaparatów
60 drzew na 60-lecie
BikeOrient


Marsz Śledzia 2020



Są cztery etapy Marszu Śledzia:

- etap wiary – gdy każdy wierzy, że wszystko pójdzie jak należy,
- etap „Mojżesza” - gdy możma iść suchą stopą po piasku przez środek morza,
- etap próby – chrzest kandydatów na śledzie poparty konsumpcją surowej ryby,
- etap „Byle do brzegu” - gdy uczestnicy holowani są przez Głębinkę za kutrami rybackimi.

Sam marsz to przejście piesze (trochę trzeba przepłynąć) z Kuźnicy na Helu do Szpyrka Rewskiego, czyli mierzei wchodzącej kilometr w morze, z tak zwanego cypla rewskiego.



Idą Śledzie...

To już dwudziesty raz kolejna setka śmiałków rzuciła wyzwanie Neptunowi i (nomen omen!) rzuciła się niczym biblijny Mojżesz pieszo przez morze.

I tym razem pogoda dopisała, bo chociaż prognozy najlepsze nie były, i parę kropel deszczu spadło, to jednak było ciepło, a zapowiadana burze się nie zjawiła. A cóż znaczy parę kropli deszczu dla Śledzi? Nic.

Nie wiadomo tylko jak to było z poziomem wody w zatoce. Jedni mówili, że w tym roku było jej więcej, inni, że mniej. Wydaje się jednak, że było jej więcej, bo o czymś zanurzone łydki uczestników świadczyły, kilka lat wcześniej szło się w wielu miejscach „na sucho”.

Skromniejsza była w tym roku uroczystość „Pasowania na Śledzia”. Śledzi solonych wprawdzie nie zabrakło, ale też nic nie zostało. Były po prostu znakomite, a ich ilość wyliczono bezbłędnie. Na bicie rekordu w konkurencji ilości osób jedzących jednocześnie śledzia wprawdzie by nie starczyło, ale w tym roku rekordu nie bito. Może dlatego, że był zbyt mocno wyśrubowany? A może po prostu z powodu koronawirusa, który (niewiele brakowało) zepsułby i tę imprezę. Tym bardziej, że właściwie do końca nie było wiadome, czy Marsz się odbędzie, a dodatkowo – bodaj w piątek, na dzień przed Marszem powiat pucki zaliczono do grupy miesc podwyższonego ryzyka. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.

Dobrym pomysłem jest sprawdzenie kondycji chętnych do przejścia przez zatokę. Niestety, nie jest to impreza dla wszystkich, trochę zdrowia w sobie trzeba w sobie mieć. W końcu wielokilometrowy „spacer”, i to w dodatku z obciążeniem, jaki stawia woda, do tego jeszcze około dwustu metrów płynięcia, wykluczają słabsze osoby z grona chętnych do stania się Śledziem. W sumie chyba to dobre założenie, bo w tym roku nie było żadnych zasłabnięć, ani rezygnacji z dalszego przejścia z innych powodów.
Na wszystkich uczestników imprezy czekała „na mecie” gorąca, wojskowa grochówka, znakomita w  smaku, i z pajdą chleba znakomicie regenerująca siły. Równie pyszna była kawa z mleczkiem lub bez, do wyboru. Dla chętnych sponsorzy zagwarantowali łyk tradycyjnego marynarskiego napitku.

Pamiątkowy medal i dyplom będzie wszystkim przypominał o znakomitej przygodzie, o której po latach będzie można opowiadać nie tylko wnukom na rodzinnych spotkaniach przy świątecznym stole.

Kliknij miniaturkę i otwórz galerię


Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020
Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020
Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020
Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020
Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020
Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020
Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020
Marsz Śledzia 2020 Marsz Śledzia 2020