Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash






Niektórzy myślą, a jest ich całkiem wielu, że prenumerata „Poznaj swój kraj” na rok 2018 kończy się z grudniem 2018 niezależnie od tego, który numer zostanie wydany w tym miesiącu. Nic bardziej błędnego. Zapłaciliście Państwo za 10 zeszytów (12 numerów, w tym jeden: 1-3/18 potrójny) i tyle też dostaniecie. A że później?

Bardzo nad tym ubolewamy i pocieszamy się jedynie myślą, że nie jesteśmy dziennikiem, którego wiadomości z jutra czynią te bieżące nieaktualnymi. Niemniej jednak numer na winiecie winien odpowiadać porom roku. Rozumiemy to, i w bieżącym roku czterema potrójnymi zeszytami postaramy się to wyrównać, i numerację „nadrobić”. Co będzie dalej? Zobaczymy, pewnie będziemy wydawać numery łączone, np. 1-3, i ewentualnie 7-9, tak by utrzymać zgodność z kalendarzem... Ale może coś się zmieni? Za wcześnie by się bawić w spekulacje. Coś więcej będzie można powiedzieć dopiero w okolicach najbliższych wakacji, czyli wówczas, gdy zbliżymy się do wydania numeru 12/2018.

Jeszcze jest jedna sprawa do wyjaśnienia. Są osoby, które czują się oszukane wydawaniem numerów potrójnych. Nie rozumiem tego. Przecież za 2018 rok (a także w tatach wcześniejszych) NIE POBIERALIŚMY „dodatkowej” opłaty za „nie wydawane” zeszyty.
W 2018 roku za prenumeratę wszystkich numerów chcieliśmy (i chcemy) 90 złotych. Będzie 10 zeszytów. Daje to kwotę 9zł za zeszyt. 10% taniej niż w handlu. Gdybyśmy żądali kwoty 108zł (12x9) lub nawet 118,80 (12x9,90) – to tak, to wtedy pretensje byłyby uzasadnione. Nie ukrywam, że zrobiło się nam trochę smutno wobec oskarżeń niektórych Czytelników na kwestie (nie)wydawania kolejnych numerów i pobierania opłat za nie. Też chcielibyśmy aby ich było dwanaście, a nawet więcej zeszytów co rok. Na bieżącą chwilę nie jest to jednak możliwe.

Sprostowanie
Słusznie zaprotestował p. Paweł z Poznania wobec chochlikowego z nas żartu, jakoby teatr im. Słowackiego w Krakowie był pałacem Szembeków w Siemianowicach. Nie jest nim, i nigdy nie był. Przepraszamy!
Natomiast co do drugiej części zarzutów – to mamy odmienne zdanie. Nie pisaliśmy o istnieniu tam tuneli, ale o legendzie związanej z nimi. Nie mamy dowodów na istnienie tuneli. Być może tymi tunelami miały być jakieś wykopy pod budynki gospodarcze, może ktoś kiedyś kopał jakieś doły by coś ukryć - niekoniecznie skarby, ale na przykład jakieś „niewygodne” dla kogoś dokumenty, albo kryjówkę np. dla uczestników walk narodowo-wyzwoleńczych, szukanych przez policję zaborców? Czy można to wykluczyć? Może to jest właśnie tym ziarenkiem prawdy, kryjącej się w legendzie o tunelach?

Zanim wyjaśnimy te kwestie, lub może mądrzejsi od nas znajdą ich rozwiązanie, zapraszam do kolejnej porcji krajoznawczej rozrywki. Oto przed nami kolejny etap wędrówki Głównych Szlakiem Sudeckim, jest też przedstawiona całodniowa wędrówka bieszczadzką pętlą pieszą, jedną z nielicznych dostępnych tam tras, jeśli chodzi o start i powrót do tego samego miejsca. Jest też dalszy etap zmagań „Naczelnego” z drogami i bezdrożami Dolnego Śląska, tym razem m.in. etap przez Góry Izerskie. Miłośnikom historii polecam artykuł o osadzie obronnej w Biskupinie i jednocześnie dziękuję pracownikom Muzeum za pomoc w jego powstaniu. Piszemy też o przepięknym kościółku drewnianym w Lachowicach – niedaleko Suchej Beskidzkiej, co jest o tyle ważne, że tam na zamku czekają na Prenumeratorów nie tylko atrakcje związane ze zwiedzaniem, ale też o 30% niższe opłaty za nocleg. A okolica przepiękna, można nawet w ciągu jednego dnia „zaliczyć” np. wejście na „Babią Górę”, innego pojechać do Krakowa, a jeszcze innego - do Zakopanego, mając za bazę zamek w Suchej.
Niezwykła jest historia garnuszka w Chełmży, mieście chyba nieco pomijanym na trasach naszych wędrówek. Podobnym miejscem pewnie jest Łęczyca – mimo jej znakomitego położenia w centrum Polski nie jest oblegana przez turystów – całkowicie niesłusznie.

Do zobaczenia na szlakach!
Paweł Cukrowski

Na trzeciej stronie okładki publikujemy dane współpracujących z nami podmiotów turystycznych. Czy ta lista będzie aktualna w 2019 roku, okaże się jednak dopiero za miesiąc, ponieważ teraz prowadzimy jeszcze rozmowy z aktualnymi i potencjalnymi partnerami.