Znajdź na Facebooku
Naprawa fotoaparatów
60 drzew na 60-lecie
BikeOrient


11 września 2023

Rajd Bike Orient 2023
Wyścigi czy relaks?
Nadleśnictwo Barycz
(Końskie)

Ścigamy się? Możemy! Ale z głową! W tym rajdzie nie chodzi o to, by jechać jak najszybciej, by być pierwszym na mecie, chociaż czas jest co najmniej ważny, ale o to, by przejechać tę trasę tak, by być w paru (trzydziestu...), przygotowanych przez organizatorów miejscach. A do tego – znaleźć je w terenie.
A to implikuje ważną cechę tej imprezy – trasę każdy sobie wyznacza sam! Czas jest ważny wtedy, gdy kilku rowerzystów odnalazłoby wszystkie PK i nie wiadomo by było, który z nich wygrywa. Dopiero wtedy decyduje czas.


Do dyspozycji – rower, mapa, kompas. Korzystanie z nawigacji i GPS równa się wykluczeniu z rywalizacji. Także rower elektryczny nie jest mile widziany. To ma być walka bez dopingu.
Dlatego też rozmieszczenie punktów kontrolnych do końca pozostaje tajemnicą. Dopiero na piętnaście minut przed startem uczestnicy pobierają przygotowane przez organizatora mapy z zaznaczeniem, które miejsca na obszarze kilkuset kilometrów kwadratowych trzeba znaleźć, dojechać tam, i przez odbicie dziurkacza potwierdzić swoją tam obecność. Aaaa – i jeszcze – zmieścić się w limicie czasowym określonym przez Organizatorów. Spóźnienie ponad półgodzinne skutkuje automatycznie wykluczeniem z wyścigu.

Ale nie ma co straszyć dyskwalifikacją. Ten, kto się nie czuje na siłach pokonać ponad stukilometrowy dystans w ciągu dziesięciu godzin, zawsze może zapisać się do wyścigu krótszego, w którym też i punktów kontrolnych do odnalezienia jest mniej. A zabawa taka sama.
A czy piechurzy gorsi? Nie! Oni też na „Bike Orient” są mile widziani. Jednak z przyczyn oczywistych „muszą” odnaleźć zaledwie 15, a ci mocniejsi – 25 PK (punktów kontrolnych), mając do dyspozycji troszkę mniej, bo dziewięć godzin. Ta godzina różnicy potrzebna jest po to, aby rozdzielić piechurów i rowerzystów na starcie. Inaczej mogłoby powstać zamieszanie, upadki, kontuzje, bo „zawodowcy” dają z siebie wszystko już od startu i nie ma mowy o spacerowej jeździe nawet na początku Rajdu. Tym bardziej, że w Rajdzie brało udział wielu maluchów, których mamy pchały je w wózkach przez las. Niewiele z nich było skłonnych do „walk” o zwycięstwo; traktowały ten Rajd raczej jako znakomity spacer po lesie. A może „przetarcie” się przed kolejnymi zawodami? W końcu dzieci tak szybko rosną...
Szkoda tylko, że nie było jeszcze jagód, ale maliny i poziomki i owszem, były!

A trasa? Tę, jak wspomniano, trzeba było sobie samemu ustawić. Było na to (w każdym przypadku) tylko lub aż piętnaście minut. Chyba jednak to niewiele, bo to nie jest tylko połączenie trzydziestu punktów jakimś pisakiem, a potem jazda wzdłuż tej linii. To byłoby zbyt proste. Bo przecież może być tak, że do któregoś z punktów najkrótsza droga prowadzi leśną ścieżką. Lecz dojechać tam można także nieco objazdem, ale za to szybciej, bo „asfaltem”, a do tego po drodze zahaczy się jeszcze o jeden czy dwa PK. Co wybrać? Którą drogą jechać? Tu pomoże tylko doświadczenie i znajomość własnych możliwości, bo „gravelem” chyba lepiej „asfaltówką”, a MTB – na przełaj?
A po drodze mogą być jeszcze rzeki, brody, mostki mające swoją świetność dawno za sobą? Kielecczyzna pełna jest tego typu „atrakcji”, a tak się zdarza, że ostatnio właśnie tam rozgrywane są te imprezy, i także w przyszłym roku też tak będzie. To chyba zdrowe podejście, teren jest piękny i zewsząd tam blisko. Skoro o terenie mowa. Mało kto wie, ale niedaleko miejsc, gdzie rozgrywał się Rajd jeszcze niedawno warczały silniki ciężarówek, padały krótkie komendy wojskowych, być może gdzieś tam, czekając na swą ofiarę, czaił i czołgał się czołg,... Tam był poligon, powstały w ostatniej ćwierci dziewiętnastego stulecia jako „Obóz Ćwiczebny Barycz”. Stacjonowała tam carska piechota i artyleria.
Po odzyskaniu niepodległości pojawiły się wielkie plany rozbudowy poligonu przede wszystkim na potrzeby powstających niedaleko zakładów zbrojeniowych, by produkowaną tam broń można było szybko i skutecznie przetestować w warunkach zbliżonych do tych w czasie wojny, a jednocześnie tak, by nie skrzywdzić postronnych osób. Niestety na planach się skończyło.

Niezależnie od tego, czy Rajd Bike Orient ktoś zakwalifikuje do imprezy bardziej czy mniej towarzyskiej to jest to jednak projekt na wskroś sportowy, więc zwycięzców uhonorować trzeba. Oto oni:
Trasa rowerowa Giga (TR100) - Piotr Buciak
Trasa rowerowa Mega (TR50) - Marcin Michalak
Trasa rowerowa TR25 - Kacper Pieszko
Trasa piesza TP25 - Marcin Wachowiak
Gratulujemy!


Nie trzeba chyba wspominać, że za okupacji teren przejęli Niemcy i wykorzystywali jako bazę dla swych jednostek, które zwalczały wyjątkowo silną partyzantkę w rejonie kieleckim.
Po wojnie plany co do poligonu były jeszcze ambitniejsze niż przed nią. Rozpoczęto proces wysiedlania ludzi z okolicznych wsi zarówno dobrowolnie, jak i przymusowo. Ale i tym razem nie udało się projektu doprowadzić do końca, skończył się czas stalinizmu i pomysł gigantycznego poligonu się wypalił. Część wysiedlonych powróciła, nawet reaktywowano kilka wsi, m.in. Barycz właśnie. Część terenów zalesiono, część pozostawiono „odłogiem”, jakby zamiarowano jeszcze kiedyś powrócić do tych militarnych pomysłów... Bo rzeczywiście powrócono, ale już z innym przeznaczeniem, w dużo mniejszej skali. W okolicach Gowarczowa urządzono poligon lotniczy. Na nim piloci w praktyczny sposób ćwiczyli celne zrzucanie bomb.
Lecz po kilkunastu latach także i ten pomysł zarzucono. Nareszcie w lesie nastała cisza...
Dziś tam, gdzie wybuchały pociski, gdzie rozrywały sie bomby lotnicze, gdzie strzelano do celów ruchomych i nieruchomych znów szumi las. I tylko niekiedy można natknąć się na stare drzewa owocowe, resztki fundamentów, czy zagon malin. Jeszcze kilka lat i zostanie tylko pamięć...
To jeszcze trzeba spojrzeć na ten Rajd od strony żołądka. Organizatorzy jak zwykle zresztą stanęli na wysokości zadania, i przygotowali nie tylko na wybranych PK bufety, a w nich ciasto drożdżowe (palce lizać!) i inne wypieki, kruche ciastka, owoce, batony i oczywiście napoje.
Na tych, którzy dotarli do mety czekała syta grochówka „z wkładką” lub makaron ze szpinakiem – dla tych, co dbają o linię.
A dodatkowo – pieczone w ognisku ziemniaki, a nad ogniskiem – kiełbaski i krupniok – czyli śląska kaszaneczka, doskonała!

Za rok widzimy się znowu!

Zdjęcia: Krzysztof Kamiński, Paweł Cukrowski: tekst: Paweł Cukrowski

Kliknij miniaturki

Ciekawostka - dwie bramki startowe... i dwie mety!
Ciekawostka - dwie bramki
startowe... i dwie mety!
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023
Rajd Bike Orient 2023