O Marszu Śledzia można pisać i mówić na wiele sposobów. Można na poważnie, dokumentalnie, historycznie, ale można i na wesoło, bo przecież to chyba najbardziej radosny Marsz, jaki ktokolwiek organizuje w Polsce.
Zdjęcia oryginalne, troszkę ich może mało, ale tak to się w tym roku ułożyło. Będzie ich więcej, choć już nie tego kalibru, bardziej portretowe, ujęte prosto z mierzei. Zajrzyj tu w połowie lipca.
Odnajdziesz się na nich? Chętnie Ci je wyślemy do dużego wydruku!

Mosty spalone,
bez powrotu!
|

To będzie tak... najpierw
trochę w dół, potem
delikatnie do góry...
|

Pogoda dopisała,
humory też!
|

Choćby i na czworakach,
ale dojdziemy!
|

Flag nie mamy, to chociaż
ręce do góry...
|

Do zobaczenia w Rewie!
|

Nad niektórymi uczestnikami
Marszu Śledzia unosiły
się tajemnicze aureole...
|

Kto tam znowu się
dobija w takiej chwili?
|

Moment! Czy była
jedna flaga, czy dwie?
|

Którędy do Pucka?
|

Tam, tam u góry!
|

Co trzy nogi, to nie dwie...
|

Jak to? Nawigacja mówi,
żeby iść przez
Władysławowo
i Puck!
|

Chyba zapomniałam
zakręcić gaz!
|

Droga miała być
całkiem prosta.
|

Którędy dalej,
żeby nie zabłądzć?
|

Ładne oczy masz!
|

Podrapać cię?
|

Przeciąganie liny też było!
|

Ostatecznie, po wyrównanej
walce, drewniana skorupa
okazała się minimalnie
lepsza.
|
|
|

Widać już drugi brzeg,
trochę szkoda,
że to już koniec.
|

Znalazłam okulary!
|
|